Przejdź do treści

MENU

Open menu

Wszystkie wpisy

Zobacz więcej Right Arrow

Piłka nożna to gra błędów. W Łęcznej Chojniczanka zapłaciła za nie trzy razy

Clock 4 października, 2026, 8:42 pm

Piłka nożna potrafi być brutalnie prosta. Kto popełnia mniej błędów, ten zwykle wygrywa. W Łęcznej więcej powodów do zadowolenia miał Górnik, który pokonał Chojniczankę 3:1.

Gospodarze szybko wykorzystali niedokładność zespołu z Chojnic i w 10. minucie objęli prowadzenie. W 27. minucie dołożyli drugiego gola po kolejnym błędzie w rozegraniu piłki. Chojniczanka miała znakomitą okazję, aby jeszcze przed przerwą wrócić do gry. Po faulu na Damianie Nowackim sędzia podyktował rzut karny, jednak Valerijs Sabala nie zdołał pokonać bramkarza Górnika, który obronił strzał chojnickiego napastnika.

Po przerwie Chojniczanka próbowała jeszcze coś z tego spotkania wyciągnąć. Górnik natomiast nie zamierzał rozdawać kolejnych prezentów. W 69. minucie Korbecki znalazł się w polu karnym, a piłka po jego strzale być możę trafiła w rękę Jakuba Sobeczko. Być może ponieważ obecni na boisku zawodnicy twierdzili, że było to trafienie w plecy zawodnika. Jakub Myszor nie zmarnował okazji i w 71. minucie było 3:0.

Chwilę później Chojniczanka odpowiedziała. W 74. minucie Jakub Oleksiewicz, który pojawił się na boisku po przerwie, wykorzystał składną akcję zespołu i z bliska pokonał Matyska. Był jeszcze czas, aby spróbować powalczyć o coś więcej. Tyle że Górnik tym razem już nie pozwolił sobie na kolejny błąd.

Chojniczanka nie zdołała więc powtórzyć historii z wcześniejszych spotkań, kiedy potrafiła odwracać losy rywalizacji i wykorzystywać swoje momenty. W Łęcznej to gospodarz był bardziej konkretny, bardziej bezwzględny i przede wszystkim lepiej zarządzał grą obronną.

Zespół Marka Brzozowskiego miał swoje argumenty. Miała rzut karny, którego nie wykorzystał. Miał bramkę kontaktową. Miał momenty, w których mógł jeszcze postraszyć gospodarzy. Ale w meczu z zespołem takim jak Łęczna każdy błąd ma swoją cenę. A tych po stronie Chojniczanki było po prostu więcej.

Wicelider po raz kolejny pokazał, dlaczego znajduje się w czołówce tabeli. Chojniczanka natomiast wraca do Chojnic bez punktów i z lekcją, której w piłce nożnej nie trzeba specjalnie tłumaczyć: nie zawsze wygrywa drużyna, która gra piękniej. Częściej wygrywa ta, która w odpowiednim momencie popełni jeden błąd mniej.