Resovia dwa razy prowadziła. Chojniczanka dwa razy odpowiadała. Mecz zakończony remisem.
Chojniczanka nie przegrała czwartego ligowego meczu z rzędu, ale trudno mówić o pełnej satysfakcji. W starciu z Resovią Rzeszów dwukrotnie odrabiała straty, a ostatecznie podzieliła się punktami przy wyniku 2:2. Był charakter, była reakcja po przerwie, zabrakło jednak zwycięskiego akcentu.
Mecz przy Mickiewicza miał być dla Chojniczanki okazją, by mocniej zaznaczyć swoją obecność w górnej części tabeli. Tymczasem już po dziesięciu minutach gospodarze znaleźli się w sytuacji, której w tym spotkaniu mieli doświadczać więcej niż raz. Do siatki trafił Jakub Letniowski. Były zawodnik Chojniczanki wykorzystał okazję i dał Resovii prowadzenie 1:0. Gospodarze nie potrzebowali jednak wiele czasu, aby odpowiedzieć.
W 25. minucie Valērijs Šabala doprowadził do wyrównania. Chojniczanka wróciła do gry, ale zamiast przejąć kontrolę nad spotkaniem, jeszcze przed przerwą ponownie musiała odrabiać straty. W 37. minucie Damian Oko wykorzystał swoją sytuację i Resovia zeszła do szatni z prowadzeniem 2:1.
Druga połowa należała już w większym stopniu do Chojniczanki. Marek Brzozowski zdecydował się na potrójną zmianę w 63. minucie. Na boisku pojawili się Szymon Stypułkowski, Jakub Sobeczko i Konrad Janicki. I jeden z tych ruchów przyniósł efekt niemal natychmiast. Stypułkowski potrzebował zaledwie chwili, aby wpisać się na listę strzelców. W 64. minucie wyrównał na 2:2, przywracając Chojniczance nadzieję na odwrócenie całego spotkania.
Tym razem gospodarze nie musieli już gonić. Zaczęli natomiast szukać trzeciego gola. I właśnie tutaj pojawia się największy niedosyt. Chojniczanka miała swoje momenty, ale Resovia również potrafiła odpowiadać. Ostatecznie mecz zakończył się remisem.
Remis przedłużył serię Chojniczanki bez porażki do czterech spotkań. Tyle że ta seria nie oddaje całej historii. Zespół nadal nie potrafi ustabilizować wyników na tyle, by regularnie zamieniać dobre fragmenty w komplet punktów.
W meczu z Resovią było to szczególnie widoczne. Gospodarze pokazali charakter, dwukrotnie wracając do gry, ale jednocześnie po raz kolejny pozwolili rywalowi objąć prowadzenie. Dla Chojniczanki jeden punkt oznacza utrzymanie się w środku stawki. Po sobotniej kolejce zespół Marka Brzozowskiego zajmuje 11. miejsce.
I chyba właśnie dlatego wynik 2:2 trudno jednoznacznie ocenić. To nie był remis przegrany. Ale też nie był remis, z którego Chojniczanka może być naprawdę zadowolona. Najpierw trzeba było odrabiać. Później trzeba było już tylko dołożyć coś od siebie, aby spotkanie przechylić na własną stronę. Tego ostatniego elementu zabrakło.